19.

,,Dobrze mnie znasz, za dobrze…
Wiedza może być niebezpieczna, więc lepiej uważaj z kim się nią dzielisz„.

Znalazłam kartkę z tym krótkim liścikiem dziś w swojej skrzynce, napisaną czerwonym atramentem. Nie jestem pewna czy to Twoje pismo…

Boję się coraz bardziej, choć nie wiem czego konkretnie. Czy to ostrzeżenie od Ciebie? Czy może tego drugiego, tak do Ciebie podobnego…
Musisz do mnie przyjść. Musisz! Masz mi to wszytko wyjaśnić.

Obawiam się, że zaczęłam chodzić we śnie. Zdarza się, że zasypiam w swoim łóżku, a budzę się na dole przy drzwiach, na schodach bądź na kanapie. Nie wiem co mi się wtedy śni, nie mogę przypomnieć sobie żadnych scen, tylko takie silne uczucie… Jakby oczekiwania.
Nie powiedziałabym, że coś mnie wzywa, jednak mam wrażenie, że coś ma przyjść do mnie. Nie wiem czy powinnam na to pozwolić czy może się przed tym bronić.

Za to prześladuje mnie przeświadczenie, że wszystko dziwne co dzieje się dookoła mnie ma zwiazek z Tobą.
Nie możesz mnie tak porzucić i myśleć, że to rozwiązuje wszystko. Najwidoczniej pozostawiłeś tu coś po sobie i to zaczyna się o Ciebie upominać.

,,Stoisz mi na drodze„.

To moje jedyne wspomnienie z ostatnich snów.
Czy takiego zakończenia właśnie chciałeś?
Jeśli chcesz odejść na zawsze zabierz ze sobą wszystko, by już nic mi z Ciebie nie zostało.
I by nic mi przez Ciebie nie groziło.

Weź odpowiedzialność za to co zrobiłeś.

B.Z.

Reklamy

18. …

Gałganku,
Tej nocy coś się wydarzyło. Sama tego nie rozumiem i to przeraża mnie najbardziej.

Byłeś u mnie, chociaż straciłam już nadzieję, że kiedykolwiek Cię zobaczę. Lecz nie jestem z tych odwiedzin zadowolona, nie ma euforii, motylków w brzuchu i radości.

To była dziwna wizyta. Nie chciałeś odpowiedzieć na żadnec moje pytanie, sam za to zadawałeś ich mnóstwo: ulubiony kolor, książka, film… Banały, które przecież dobrze znasz. Za to ja miałam wrażenie, że dopominając się o odpowiedzi mówiłam do ściany.
Mimo że wyglądałeś i brzmiałeś jak ty wydawałeś się zupełnie obcy, oddalony i jakiś taki zimny.

I ten wzrok… Pożądliwy, natarczywy, wręcz upominający się o coś, a jednocześnie pusty i złowrogi, jakbym patrzyła w ciemną starą studnię. Czemuś takiemu nigdy bym nie zaufała. To nie były Twoje oczy.

Najdziwniej zrobiło się jednak, gdy zacząłeś wypytywać o siebie i rzeczy, które wiem o Tobie. Nie chciałam już rozmawiać, więc moje odpowiedzi były zdawkowe. Nigdy nie mówiłeś o sobie zbyt wiele, więc nawet nie musiałam bardzo kłamać.

Jednak trochę kłamałam. I nie mam wyrzutów sumienia, bo czuję, że nie rozmawiałam z Tobą. Chciałam Cię przed czymś kryć.

Było w nim… W Tobie… w tych odwiedzinach coś nieodpowiedniego. Nie czułam się tak swobodnie jak zwykle.

Nic z tego nie rozumiem…

Może to nie byłeś ty? Tylko ten ktoś, przed kim mnie ostrzegałeś… Czy to jest w ogóle możliwe? A jeśli tak to dlaczego nic nie powiedziałeś? Mogłeś powiedzieć, że praktycznie będzie Tobą.

Wyjaśnij mi to, chyba na to zasłużyłam. Czekam na jakiekolwiek wieści.

Zaniepokojona,

B.Z.

17. Jest trudno

Kochany Gałganku,

Mam bardzo ciężki czas ostatnio… Przestałam się odnajdywać z tym świecie, chociaż zaczęłam myśleć, że tak naprawdę to nigdy się nie odnajdywałam. Miałam nadzieję, że trafiłam w końcu tam gdzie trzeba. Znalazłam dobrą pracę, mam fajne mieszkanie, a nawet zdobyłam znajomych… Tyle, że coś jest nie tak.

Może wszystko jest w jak najlepszym porządku, tylko to ja się stałam za bardzo zachłanna, jak myślisz Gałganku?

Czy mogłam stać się chciwa?

Sama już nie wiem… Mam pewność, że odczuwam po Tobie pustkę, której nie umiem wypełnić. Czy to może być przyczyną? Co jest nie tak?
Przecież zniknąłeś tak dawno, powinnam zacząć zapominać.

A jednak napisałeś do mnie ten list, który wciąż trzyma we mnie nadzieję. Czytam go w wolnych chwilach, myślę o tym co w nim zawarłeś.
Do tej pory nic się nie wydarzyło, chociaż czasami mam wrażenie, że ktoś mnie obserwuje, wiesz, takie ciarki na karku i poczucie niepokoju. Czy to właśnie tego powinnam się bać?
A może to Ty strzeżesz mnie z ukrycia?

To wszystko jest nie na moją głowę. Powinnam skupić się na układaniu sobie życia codziennego, szukaniu motywacji do działania i odnalezieniu swojego miejsca w końcu! A siedzę i użalam się nad sobą z tęsknoty za Tobą…

Koniec z tym, po prostu koniec, ile można? Nic tylko się powtarzam! Powinnam pisać Ci o tym jak świetnie mi idzie, a nie ciągle tylko jęczeć.

A może powinnam na początek po prostu przestać pisać? 

Muszę pomyśleć, papa Gałganku.

B.Z.

16. Napisałeś do mnie!

Kochany Gałganku,

Pierwszy raz dostałam od Ciebie odpowiedź na list! Nawet nie wiesz jak mnie zaskoczył, przecież nie spodziewałam się żadnej odpowiedzi.
Koperta była piękna, jasnobrązowa i jakby… stara. Jak z jakichś dawnych czasów.
Treść listu naprawdę mnie zaniepokoiła, ale i ucieszyła, bo wiem przynajmniej, że żyjesz i za mną tęsknisz.

,, Moja Droga,
Nie martw się o mnie, żyję i cieleśnie mam się dobrze. Nie przeczę, że mi Cię brak, jednakże nie mogę powrócić, jeszcze nie.
Oczekuj mnie cierpliwie.
Niemniej mam jedną prośbę, jeżeli można mi prosić o cokolwiek. Nie ustawaj w ostrożności! Jestem bardzo rad i dumny, że do tej pory udało Ci się uchować bez żadnej krzywdy.
Chciałbym móc Cię chronić z bliska, niestety moja obecność pogorszyłaby tylko całą sytuację.
Pozostań w zaufaniu do mnie, jeżeli tylko stwierdzisz, że jestem tego wart.
Już niedługo,
Gałganek. „

Tak bardzo ucieszył mnie Twój list, że przez chwilę zapomniałam, że coś mi grozi! Na szczęście szybko sobie przypomniałam. Napisałeś do mnie, więc sytuacja musi być naprawdę zła… Boję się, chyba jeszcze bardziej niż wcześniej.
Wiedz, że wciąż Ci ufam, nigdy nawet nie przestałam, wciąż też tutaj na Ciebie czekam. Niezmiernie mi brakuje Twojej obecności, przyzwyczaiłam się nawet już do snów o Tobie. Są piękne, szkoda, że nie możesz ich zobaczyć.
Pozostanę ostrożna i czujna, nie musisz się obawiać. Nie wiem czego mam się bać, ale postaram się uważać.
Wiem, że gdzieś tam czuwasz nade mną.
Cieszę się, że do mnie napisałeś, czekam niecierpliwie na więcej.

Do następnego razu,

B.Z.

15. Śmierć

Cześć Gałganku,

Ostatnio próbuję żyć nie myśląc tyle o Tobie. Wciąż tęsknię, to oczywiste, ale muszę coś zmienić. Nie mogę ciągle zastanawiać się co się z Tobą dzieję, chociaż to naprawdę niełatwe.

Niemniej sam uznałbyś moją decyzję za zdrową, prawda?

Nic się nie wydarzyło… Nic co mogłoby zasługiwać na ostrzeżenie od Ciebie. Nie wiem czy po prostu nic mi nie groziło czy byłam tak ostrożna, że nie było szansy na jakiekolwiek niebezpieczeństwo.

Może odwiedzisz mnie i rozwiejesz moje wątpliwości? Chciałabym usłyszeć jakieś wyjaśnienia.

Ostatnio trochę myślę, głównie o śmierci, to mnie nie opuszcza. Ale nie martw się, nie w taki sposób jak mogłoby się wydawać.

Ludzie żyją tak krótko, przez cały czas wiedząc, że w końcu umrą, nie wiedząc jednak kiedy. Mimo to starają z każdym dniem jakoś to sobie układać, planować… To całkiem odważne, nie uważasz? Gdybyśmy koegzystowali z istotami długowiecznymi, nieśmiertelnymi czy takimi ze wspólną jaźnią, gdzie śmierć jednostki nie ma znaczenia, jak w jakimś Mass Effect, to właśnie my ludzie zasługiwalibyśmy na największy podziw. Bo jesteśmy w stanie żyć ze śmiercią depczącą nam po piętach. A to nie jest proste, zwłaszcza, że samo życie nie jest tylko i wyłącznie złote.

Jesteśmy dzielni Gałganku, jako ludzie jesteśmy dzielni.

Szkoda, że zdarza nam się o tym zapominać.

Czekam na jakieś wieści.

B.Z.

14. Gniew

Gałganku,

Wiesz… Nie jestem raczej osobą, która umie sobie radzić ze złością. Muszę krzyczeć, bić, szarpać, wyżyć się…

Ostatnio byłam bardzo zła, bardzo się wkurzyłam. I wyjątkowo próbowałam to odreagować inaczej. Odcięłam się od ludzi, by żadne z nich niewinnie nie oberwało w natłoku burzących się we mnie emocji. Zamknęłam się sama w pokoju, nie wpuszczałam nikogo, nawet się rozpłakałam ze złości. Nic…

Postanowiłam więc wyjść z moim mikrusim pieskiem na spacer, ale to też nie pomogło… A chodziłam bardzo długo… Oglądałam się na wszystko… I nic, zero ulgi.

Teraz leżę w łóżku i ta złość nie daje mi zasnąć. Jestem jak tykająca bomba, gotowa wybuchnąć w każdej chwili.
Co jest ze mną nie tak Gałganku? Nawet głębokie oddechy nie łagodzą mojego gniewu.

Ciężko mi się z tym ogarnąć, w tej chwili nie czuję się sobą. Jakby sączyła mnie jakaś choroba, sprowadzająca powolnie mój niechybny koniec.

Czy to może być choroba Gałganku?

Nie chcę Cię martwić, zapewne masz sporo swoich spraw na głowie. Tak jak mówiłeś; mam na siebie uważać. A skoro ja muszę na siebie uważać z Twojego powodu, to Ty chyba tym bardziej.
Brak zrozumienia czasami potęguje ten mój gniew. Bo czy można coś zrobić jak się nic nie wie?

Czekam na jakieś wieści Gałganku.
Staram się być ostrożna, ale nie wiem czego mam unikać.
Podpowiedz coś Gałganku.

B.Z.

13. Boję się

Mój przyjacielu,

Nie wiem co się dzieję. Znowu u mnie byłeś i znowu wzbudziłeś mój strach o Ciebie. Chociaż kazałeś mi martwić się o siebie.

Nic nie rozumiem Gałganku, o co chodzi? Kolejny raz nie pozwoliłeś mi ze sobą porozmawiać, ostrzegłeś mnie tylko przed ,,tym złym”… Jakim złym, Gałganku? Kim jest ten zły?

,,Wystrzegaj się takiego jak ja.”
Co to miało znaczyć?! Wyjaśnij mi.
Brakuje mi Twojego towarzystwa, dlaczego nie chcesz wrócić? Co Cię powstrzymuje?

Skoro przychodzisz by mnie ostrzec to znaczy, że wciąż Ci zależy. A skoro Ci zależy to bądź przy mnie.

Przez to wszystko nabawię się jakiejś paranoi. Byłam na mieście i nie mogłam opanować nerwów. Cały czas wydawało mi się, że ktoś mnie śledzi, że ktoś za mną chodzi. Nic nie zrobiłam, od razu wróciłam do domu.
Raz nawet myślałam, że dostrzegłam Ciebie. To by było śmieszne, nie? Przecież nigdy nie widzieliśmy się za dnia.

Nie wiem już co myśleć, Gałganku… I zaczynam się bać. Czy ja naprawdę mam zacząć się bać?

Proszę, wyjaśnij mi więcej.

Czekam.

B.Z.

Chcecie wiedzieć coś więcej o ,,tym złym”? Zapraszam na Alternatywnego Gałganka.